Dr. Andy Woods, 3 czerwca 2018 r. The Sugarland Bible Church, Texas
„Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał mu Bóg, aby ukazać swoim sługom to, co ma się stać wkrótce, a on to ukazał i posłał przez swojego anioła swemu słudze Janowi; Który poświadczył słowo Boże i świadectwo Jezusa Chrystusa, i wszystko, co widział. Błogosławiony ten, kto czyta, i ci, którzy słuchają słów tego proroctwa i zachowują to, co w nim jest napisane, bo czas jest bliski. Jan do siedmiu kościołów, które są w Azji. Łaska wam i pokój od tego, który jest i który był, i który ma przyjść, i od siedmiu Duchów, które są przed jego tronem;” – Objawienie 1:1–4b
Przechodzimy do tego, co nazywamy prologiem Księgi Objawienia, który obejmuje około ośmiu wersetów. Po prologu następuje epilog w rozdziale 22, który stanowi swego rodzaju zakończenie, obejmujące wersety od 6 do końca rozdziału 22. W miarę jak będziemy przechodzić przez prolog możemy posłużyć się pewnym zarysem. Pomoże nam on rozpocząć studiowanie księgi we właściwy sposób, wejść na właściwą drogę i dostrzec tematy, które zostają tutaj przedstawione, a następnie rozwijają się w dalszej części księgi.
w Objawieniu 1:1 znajdujemy tytuł księgi.
„Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg, aby ukazać swoim sługom to, co musi się wkrótce stać; a On, posławszy swojego anioła, oznajmił je swojemu słudze Janowi”.
Słowo „Objawienie” to grecki rzeczownik apokalypsis, który oznacza odsłonięcie, ujawnienie czegoś. Coś było ukryte w minionych wiekach, ale teraz zostało w pełni objawione. Henry Morris w swoim komentarzu do Księgi Objawienia pisze: „Należy podkreślić, że Objawienie oznacza «odsłonięcie», a nie «zasłonięcie»”. Może się to wydawać prostą myślą, ale w rzeczywistości podważa ona wiele sposobów, w jakie Kościół traktował Księgę Objawienia. Ludzie mówią, że Księga Objawienia jest tajemnicza, że zawiera jakieś sekretne informacje dostępne tylko nielicznym, że jest zbyt trudna do zrozumienia. Wielu pastorów i przywódców kościelnych nie chce nauczać Księgi Objawienia, ponieważ obawiają się, że podzieli to ich zbory. Biblia jest księgą, która wzbudza kontrowersje, a Księga Objawienia nie jest pod tym względem wyjątkiem. Bóg dał nam Księgę Objawienia po to, abyśmy ją rozumieli. Oczywiście znajdują się w niej symbole, których sposób interpretacji poznamy, ale od samego początku musimy zrozumieć, że ta księga jest odsłonięciem czegoś. Zauważmy również, że apokalypsis, czyli „objawienie”, jest rzeczownikiem w liczbie pojedynczej. Nie jest to Księga Objawień, lecz Księga Objawienia. Jest to jedna wizja, którą Jan otrzymał, pewnego konkretnego dnia na wyspie Patmos. Bóg ukazał się Janowi na wyspie Patmos i polecił mu pisać, zapisywać. Słowo „napisz” pojawia się w tej księdze około dwunastu razy. „Zapisz to, co widzisz i co słyszysz”.
Jest to Objawienie Jezusa Chrystusa.
O jednym powinniśmy pamiętać, że kiedy Duch Święty obejmuje kogoś lub coś swoim działaniem, zawsze ukierunkowuje uwagę na Chrystusa. Jezus objawił to w Wieczerniku, mówiąc, że Duch będzie świadczył o Nim. Duch Boży nie jest zainteresowany kierowaniem uwagi na czyjś styl literacki, popularność czy uzdolnienia. Jego celem jest wskazywanie na Chrystusa.
W Objawieniu 19:10 czytamy:
„Świadectwo Jezusa jest bowiem duchem proroctwa”.
Jeśli ktoś ignoruje Księgę Objawienia, jeśli ją zaniedbuje, będzie miał bardzo jednostronne wyobrażenie o tym, kim jest Jezus, ponieważ ta księga nie przedstawia Go jako przede wszystkim cierpiącego Mesjasza, jak ma to miejsce w Ewangeliach. Oczywiście znajdują się w niej odniesienia do Jego śmierci. Ale Księga Objawienia przedstawia Jezusa jako panującego Króla. Nie jako Baranka, lecz jako Lwa. Nie jako Tego, który cierpiał i umarł dwa tysiące lat temu na krzyżu, odrzucony przez własny naród, lecz jako Tego, który powróci jako Król królów i Pan panów. Obawiam się, że w Kościele tak bardzo skupiliśmy się na ofierze Chrystusa, Jego pokorze i Jego służebnej postawie — a wszystkie te rzeczy są prawdziwe — że wykształciliśmy nieco jednostronne wyobrażenie o tym, kim jest Jezus. Nie dostrzegaliśmy Go również jako nadchodzącego Sędziego i panującego Króla.
Druga połowa pierwszego wersetu i werset drugi: tutaj zostaje nam objawiony łańcuch przekazywania przesłania.
„Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg, aby ukazać swoim sługom to, co musi się wkrótce stać; a On, posławszy swojego anioła, oznajmił je swojemu słudze Janowi, [2] który zaświadczył o Słowie Bożym i o świadectwie Jezusa Chrystusa, o wszystkim, co widział”.
Wizja rozpoczyna się od Ojca i zostaje przekazana Synowi. Następnie zostaje przekazana aniołowi, a potem samemu Janowi. Jan otrzymuje polecenie zapisania jej w księdze i przesłania jej czytającym lub kaznodziejom stojącym na czele siedmiu kościołów Azji Mniejszej. A kiedy Pismo jest odczytywane, słuchającym i przestrzegającym tych słów zostaje obiecane błogosławieństwo. Zwróćmy uwagę na słowa:
„Które dał Mu Bóg, aby ukazać swoim sługom to, co musi się wkrótce stać”.
Wizja pochodzi więc od Ojca, który jest jej źródłem, i zostaje przekazana Synowi. Zauważcie również, że wizja ta została dana „sługom” Boga. Kim jest taki sługa? Greckie słowo to doulos, które oznacza niewolnika. Dzisiaj tak wiele mówi się o naszych planach, naszych celach, naszych zamierzeniach i o tym, czego chcemy od życia, że straciliśmy z oczu fakt, iż jeśli jesteśmy „w Chrystusie” przez wiarę i poddaliśmy się Jego prowadzeniu, to skupianie się na własnym „ja” musi się skończyć. Nasze życie nie powinno się teraz koncentrować na nas samych. To nie my jesteśmy teraz w centrum uwagi. Nie o nasze cele ani nasze plany chodzi. Wszystko to zostaje poddane autorytetowi i panowaniu Chrystusa. Na tym właśnie polega bycie uczniem. Przynależność ta wiąże się też z pewnymi przywilejami. Kiedy zaczynamy rzeczywiście żyć jako uczniowie, pod panowaniem i autorytetem Jezusa Chrystusa, nasz umysł zaczyna podążać drogami, którymi wcześniej nigdy by nie podążał. Zaczynamy rozumieć rzeczy, których wcześniej nie rozumieliśmy. Nasz umysł zostaje oświecony i rozjaśniony przez Ducha Świętego. I właśnie w ten sposób możemy rozpoznać, czy naprawdę wzrastamy w Chrystusie. W miarę jak wzrastamy w Chrystusie, Pan objawia nam coraz więcej i więcej. Wielu chrześcijan mówi: „Nie chcę chodzić na studium biblijne dotyczące Księgi Objawienia, bo już to wszystko słyszałem”. Albo: „Nie chcę uczestniczyć w studium Listu do Rzymian, bo już to wszystko znam”. W rzeczywistości jednak, być może rozumiecie pewne rzeczy dotyczące Księgi Objawienia, Listu do Rzymian czy jakiejkolwiek innej księgi Biblii, ale Duch Święty może poprowadzić was coraz głębiej i głębiej w zrozumienie tych prawd. Właśnie tego doświadczają słudzy, niewolnicy Jezusa Chrystusa. W Księdze Amosa 3:7 czytamy:
„Zaiste, Pan BÓG nie czyni niczego, jeśli wcześniej nie objawi swojej tajemnicy swoim sługom, prorokom”.
Dlaczego tak wielu chrześcijan zatrzymało się na pewnym poziomie poznania Boga? Ponieważ nigdy tak naprawdę nie poddali się Jego autorytetowi jako uczniowie. Przywilej uczniostwa jest zaproszeniem skierowanym do wszystkich chrześcijan, aby coraz głębiej poznawali sprawy Boże. Właśnie dlatego słudzy Boga są adresatami tej księgi. Interesujące jest to, co Jezus Chrystus powiedział swoim uczniom w Ewangelii Jana 15:15:
„Już nie nazywam was niewolnikami, bo niewolnik nie wie, co czyni jego pan. Nazwałem was przyjaciółmi, ponieważ oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od mojego Ojca”.
Kiedy chodzimy z Chrystusem pod Jego kierownictwem i w Jego mocy, uczymy się nowych rzeczy. Otrzymujemy wgląd w sprawy, których nie moglibyśmy poznać w żaden inny sposób. Nasze życie jest żywą ofiarą składaną Bogu. Ale przynależność wiąże się z przywilejami, ponieważ w miarę jak chodzimy z Nim, otrzymujemy coraz większe zrozumienie.
Zwróćmy teraz uwagę kolejne słowa pierwszego wersetu:
„Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg, aby ukazać swoim sługom to, co musi wkrótce się stać”.
Istnieje dzisiaj ruch zwany preteryzmem. W pewnym zakresie naucza go również Hank Hanegraaff oraz inni dość popularni nauczyciele Biblii. Preteryzm oznacza przeszłość. Są to ludzie, którzy twierdzą, że wydarzenia opisane w Księdze Objawienia już się dokonały. Bestia nie jest przyszłym Antychrystem, lecz Neronem z pierwszego wieku, i tak dalej, i tak dalej. A w jaki sposób dochodzą do takiego wniosku? Na podstawie słowa „wkrótce”. Mówią: „Przecież nie może to oznaczać wydarzeń, które mają nastąpić wkrótce, skoro przez dwa tysiące lat nic takiego się nie wydarzyło. Musiało więc chodzić o coś, co miało miejsce w czasach apostołów albo niedługo później”. Wielu łączy te wydarzenia ze zburzeniem Jerozolimy przez Rzymian w 70 roku po Chrystusie. Dlatego musimy zacząć rozmawiać o tym, co naprawdę oznacza słowo „wkrótce”. Są to tak zwane określenia czasu. Mamy tutaj trzy słowa. Pierwsze to „wkrótce” lub „szybko”, czyli greckie słowo tachos. Od słowa tachos pochodzi termin „tachometr”, czyli urządzenie mierzące prędkość. Następnie w Księdze Objawienia, głównie na jej początku i końcu, Jan mówi, że wydarzenia te są „bliskie” albo „tuż przed nami”. To greckie słowo engys. Jan używa również słowa mellō, które oznacza „ma się wydarzyć” albo „być u progu czegoś”. Preteryści chwytają się tych słów i mówią: „Te wydarzenia musiały nastąpić za życia apostołów, ponieważ użyto określeń «szybko», «wkrótce», «blisko» lub «tuż przed nami»”. Słowa te nie mają jednego uniwersalnego znaczenia pasującego do każdej sytuacji. Ich znaczenie zależy od kontekstu, w jakim zostały użyte. Co może oznaczać tachos? Może opisywać coś, co wydarzy się bardzo szybko, jeszcze za życia apostołów. Takie użycie znajdujemy w 1 Tymoteusza 3:14, gdzie Paweł mówi: „Mam nadzieję, że wkrótce do ciebie przyjdę”. Kiedy Paweł mówi „wkrótce”, ma na myśli okres najbliższego roku, dwóch lat i tak dalej. Tachos może jednak również pełnić funkcję przysłówka. Przysłówek określa czasownik! Tachos może więc odnosić się do czegoś, co — kiedy już nastąpi — wydarzy się bardzo szybko. Właśnie tak działa przysłówek. Słowo to zostało użyte w ten sposób w Dziejach Apostolskich 22:18, gdzie czytamy o konieczności szybkiego opuszczenia Jerozolimy. Dzieje Apostolskie 22:18: „I ujrzałem Go mówiącego do mnie: Pośpiesz się i szybko opuść Jerozolimę, ponieważ nie przyjmą twojego świadectwa o Mnie”. Słowo „szybko” opisuje tutaj prędkość, z jaką wykonywana jest czynność wyrażona czasownikiem.
To trochę tak, jak kiedy podjeżdżacie na stację benzynową, aby zatankować samochód. Na ekranie pojawia się komunikat: „Włóż kartę kredytową”. Następnie pojawia się kolejny komunikat: „Szybko wyjmij kartę”. Nie oznacza to, że musicie wyjąć kartę w ciągu najbliższych dziesięciu sekund, bo inaczej nie dostaniecie benzyny. Ale w rzeczywistości chodzi o to, że kiedy wyjmujecie kartę, macie zrobić to szybko. I właśnie to Jan mówi poprzez użycie słowa „wkrótce”, czyli tachos. Kiedy te wydarzenia nastąpią, wydarzą się z ogromną nagłością. Oczywiście może upłynąć pewien czas, zanim do nich dojdzie. Ale kiedy już się rozpoczną, wszystko potoczy się błyskawicznie. Podobnie było z potopem za dni Noego. Według Księgi Rodzaju 6:3 Noe głosił o nadchodzącym potopie przez sto dwadzieścia lat: Księga Rodzaju 6:3: „Wtedy PAN powiedział: Mój Duch nie będzie na zawsze zmagał się z człowiekiem, ponieważ jest on ciałem; niech więc jego dni wynoszą sto dwadzieścia lat”. To naprawdę długi okres ostrzegania przed potopem. Kiedy potop w końcu nadszedł, przyszedł nagle, nastąpił szybko. I właśnie w takim znaczeniu użyte jest tutaj słowo tachos. Dlatego Jezus, opisując te wydarzenia w 24 rozdziale Ewangelii Mateusza, porównuje je do kobiety rodzącej dziecko. Każda kobieta, która rodziła, wie, że kiedy bóle porodowe zaczynają się nasilać i pojawiać coraz częściej, lepiej szybko udać się do szpitala. A lekarz nie powinien wtedy spojrzeć na swój plan dnia i powiedzieć: „Przykro mi, nie mogę teraz pomóc. Mam umówioną partię golfa. Wrócę za kilka godzin”. Ponieważ kiedy bóle porodowe zaczynają się nasilać i występować coraz częściej, dziecko przyjdzie na świat bez względu na to, czy jesteście na to gotowi, czy nie. I właśnie to mówi tutaj Jan. To ma na myśli, używając słowa „wkrótce”. Nie mówi, że wydarzenia te musiały nastąpić za jego życia. Mówi, że kiedy nastąpią, ogarną niczego niespodziewający się świat z ogromną szybkością i gwałtownością.
Słowo engys jest wielokrotnie używane w Księdze Objawienia do opisania bliskości tych wydarzeń. Podobnie słowo mellō. Słowa te mogą odnosić się nie tylko do chronologii, lecz także do możliwości wydarzenia się czegoś w każdej chwili. Oznacza to, że nie musi wcześniej nastąpić żaden proroczy znak, zanim wydarzenia te przyjdą na ziemię. Mogą nastąpić w dowolnym momencie. Są oczekiwane i mogą nadejść w każdej chwili. W takim właśnie znaczeniu słowo engys zostało użyte w Filipian 4:5: „Pan jest blisko”: Filipian 4:5: „Niech wasza łagodność będzie znana wszystkim ludziom. Pan jest blisko”. Przyjście Pana jest tak bliskie, że mogłoby przerwać nawet czytanie tego artykułu. Słowo mellō funkcjonuje w podobny sposób. W 1 Piotra 5:1 czytamy o chwale, która ma zostać objawiona. Może to nastąpić w każdej chwili: 1 Piotra 5:1: „Starszych więc wśród was napominam jako również starszy i świadek cierpień Chrystusa, a także uczestnik chwały, która ma zostać objawiona”. A zatem, wbrew temu, co słyszycie od zwolenników preteryzmu, słowa te nie oznaczają, że wydarzenia musiały nastąpić w pierwszym wieku. Objawiają raczej szybkość, z jaką wydarzenia te się rozegrają, oraz fakt, że można ich oczekiwać w każdej chwili.
Wróćmy teraz do pierwszego wersetu. Wizja przechodzi od Ojca do Syna.
Objawienie 1:1–2: „Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg, aby ukazać swoim sługom to, co musi się wkrótce stać; a On, posławszy swojego anioła, oznajmił je swojemu słudze Janowi, który zaświadczył o Słowie Bożym i o świadectwie Jezusa Chrystusa, o wszystkim, co widział”.
A więc wizja przechodzi od Ojca do Syna, a następnie do anioła. I to stwarza pewien problem dla Jana. Ponieważ Jan otrzyma tę wizję nie tyle bezpośrednio od Ojca i Syna, którzy są jej źródłem, ile za pośrednictwem anioła. Pod koniec swojego krótkiego listu, w 1 Jana 5:21, Jan pisze: „Dzieci, strzeżcie się bożków”. Bożkiem jest wszystko, co w naszych sercach wynosimy ponad Boga pod względem ważności. Mogą to być pieniądze, władza, przyjemność czy cokolwiek innego, co zajmuje miejsce Boga. Jan mówi, że mamy się tego pozbyć: „Dzieci, strzeżcie się bożków”. Ponieważ na wyspie Patmos w pierwszym wieku Jan został tak przytłoczony otrzymaną wizją, że zaczął oddawać cześć aniołowi, który mu ją przekazał, zamiast samemu Bogu. Opis tego wydarzenia znajdziemy pod koniec księgi, w Objawieniu 19:10: „Wtedy upadłem do jego stóp, aby oddać mu pokłon”. Chodzi o anioła, który jedynie przekazał Janowi objawienie. „Lecz on” — czyli anioł — „powiedział do mnie: Nie czyń tego! Jestem współsługą twoim i twoich braci, którzy mają świadectwo Jezusa. Bogu oddaj pokłon!”. Anioł mówi: „Oddawaj cześć Bogu! Nie oddawaj czci mnie. Jestem tylko posłańcem wykonującym polecenie. Oddawaj cześć Panu!”. A przecież Jan sam pisał: „Dzieci, strzeżcie się bożków”. Tymczasem tutaj sam popadł w bałwochwalstwo, co jest dość zawstydzające, szczególnie pod koniec jego służby. I został za to stanowczo upomniany. A jakby tego było mało, trzy rozdziały później zrobił to ponownie. W Objawieniu 22:8–9 czytamy: „Ja, Jan, jestem tym, który słyszał i widział te rzeczy. A gdy je usłyszałem i zobaczyłem, upadłem, aby oddać pokłon u stóp anioła, który mi je ukazywał”.„Lecz on” — czyli anioł — „powiedział do mnie: Nie czyń tego! Jestem współsługą twoim i twoich braci proroków oraz tych, którzy zachowują słowa tej księgi. Bogu oddaj pokłon!”. Jan musiał zostać dwukrotnie napomniany . Ludzkie serce ma skłonność do bałwochwalstwa. Nawet w Kościele Jezusa Chrystusa ludzkie serce może popaść w bałwochwalstwo, kiedy ludzie zaczynają oddawać cześć narzędziu, którym posługuje się Bóg, zamiast samemu Bogu. Jan był tak zachwycony samą wizją, że zaczął oddawać cześć aniołowi. Jest to ostrzeżenie również dla nas. Nie mamy oddawać czci ludziom. Mamy oddawać cześć Panu. Jeśli Pan obdarzył was jakimś darem duchowym, odkryjemy, że jeśli Bóg posłuży się nami w jakiś znaczący sposób, ludzie w naturalny sposób będą chcieli przypisać zasługę nam. Podobnie jak Jan próbował przypisać zasługę aniołowi. A jaka powinna być nasza reakcja? Nie powinniśmy przyjmować tej chwały dla siebie. Jeśli ktoś przyjmuje ją dla siebie, wkracza na niebezpieczny grunt, ponieważ w Izajasza 42:8 Bóg mówi, że nie odda swojej chwały nikomu innemu: Izajasza 42:8: „Ja jestem PAN, takie jest moje imię. Nie oddam mojej chwały innemu ani mojej czci rzeźbionym bożkom”.
W rzeczywistości 1 Tymoteusza 3:6 mówi, aby nie powierzać nowo nawróconemu człowiekowi stanowiska przywódczego w Kościele, ponieważ może wpaść w pułapkę szatana: 1 Tymoteusza 3:6: „Nie może to być nowo nawrócony, aby uniesiony pychą nie popadł w potępienie diabła”.
Studiując postać szatana w Starym Testamencie, w Izajasza 14, Ezechiela 28 i innych fragmentach widzimy, że grzech szatana polegał na tym, że zaczął przyciągać chwałę do samego siebie. Przestał postrzegać siebie jako narzędzie Boga, a zaczął uważać się za źródło błogosławieństwa. Oczywiście jest to również pułapka dla tych z nas, którzy zajmują się służbą pastorską, głoszeniem kazań i nauczaniem. Ludzie przychodzą do nas i mówią, że Pan przemówił do nich przez kazanie. Mówią: „Twoje dzisiejsze kazanie bardzo mi pomogło. Jestem niezwykle wdzięczny za twoją służbę”. Jeśli nie będziemy bardzo ostrożni wobec takich słów uznania, zaczniemy myśleć: „No tak, rzeczywiście było to dobre kazanie”. „Przecież siedziałem do późna w nocy, przygotowując je. Należy mi się chyba trochę uznania, prawda?”. NIE! To jest dzieło Ducha Świętego. To jest dzieło Boga. Musimy kierować ludzką chwałę z powrotem ku Bogu, któremu ona się należy. W przeciwnym razie znajdziemy się na bardzo śliskim gruncie. Billy Graham powiedział kiedyś, iż w służbie należy unikać trzech rzeczy zaczynających się w języku angielskim na literę „G”. Jeśli przyjrzycie się temu, jak upadają i ponoszą porażki duchowni, bardzo często chodzi właśnie o te trzy rzeczy. Po pierwsze, powiedział: nie dotykajcie Girls — kobiet, w znaczeniu niemoralności seksualnej. Po drugie, nie dotykajcie Gold — złota, czyli pieniędzy. Nie stawiajcie się w sytuacji, w której moglibyście sprzeniewierzać fundusze. A po trzecie, nie dotykajcie Glory — chwały. Nie przywłaszczajcie sobie tego, co należy wyłącznie do Boga.
A zatem wizja pochodzi od Ojca, przechodzi do Syna, następnie do anioła. Zauważmy teraz, że pod koniec pierwszego wersetu i na początku drugiego anioł przekazuje ją apostołowi Janowi i sam Jan jest nazwany sługą: Werset 1: „...a On, posławszy swojego anioła, oznajmił je swojemu słudze Janowi”. My, jako czytelnicy, jesteśmy nazwani sługami w pierwszym wersecie. Sam Jan również jest nazwany sługą. Postrzega więc siebie jedynie jako niewolnika, który przekazuje Boże informacje innym niewolnikom. I dlatego Jan został uznany za wiernego w wykonaniu swojego zadania. Nie został powołany do tego, aby rozumieć każdy szczegół objawienia, lecz aby wiernie je zapisać, podobnie jak wcześniej uczynił to prorok Daniel. Bóg nie jest tak bardzo zainteresowany naszym sukcesem, jak naszą wiernością. Być może Bóg powołał cię do wykonania jakiegoś zadania. Cokolwiek to jest, może wydawać się małe i niepozorne. Może nie przynosić ci rozgłosu ani uznania. Ale po prostu wykonujesz te zadanie dzień po dniu, raz za razem. I w ten sposób naśladujesz Jana, który po prostu wiernie zapisywał to, co Bóg mu objawiał.
Werset drugi:
„Który zaświadczył o Słowie Bożym i o świadectwie Jezusa Chrystusa, o wszystkim, co widział”.
Jan wiernie zapisał w Księdze Objawienia ostatni etap Bożego planu odkupienia. Ale nie tylko w tym był wierny. Jan był wierny również w innych sprawach. W Ewangelii Jana 1:14 czytamy:
„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas, i oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę jako Jednorodzonego od Ojca, pełnego łaski i prawdy”.
Jan mówi: „Byłem tam podczas pierwszego przyjścia Chrystusa. Pozwólcie więc, że napiszę wam księgę o pierwszym przyjściu Jezusa Chrystusa”. Nazywamy ją Ewangelią Jana. Jan wiernie zapisał dokładnie to, co Duch Święty przywołał w jego pamięci około sześćdziesiąt lat później. To właśnie nazywamy Ewangelią Jana. Ale wierność Jana na tym się nie skończyła. Bóg posłużył się nim w szczególny sposób, aby zapisał również ostatni, wciąż przyszły etap Bożego planu odkupienia. Pierwsze przyjście Chrystusa — Ewangelia Jana. Drugie przyjście Chrystusa — Księga Objawienia.
Teraz przechodzimy do wersetu trzeciego, który mówi o błogosławieństwie. Zwróć uwagę na to, co mówi werset trzeci:
„Błogosławiony…”. To greckie słowo makarios. Jest to słowo wielokrotnie używane w Kazaniu na Górze, w błogosławieństwach zapisanych w piątym rozdziale Ewangelii Mateusza. „Błogosławieni cisi, albowiem oni odziedziczą ziemię”. Wszystkie te błogosławieństwa nazywamy błogosławieństwami ewangelicznymi. Tutaj użyte zostało to samo słowo — makarios. A więc mamy tutaj obietnicę błogosławieństwa. „Błogosławiony ten, który czyta, i ci, którzy słuchają słów tego proroctwa i zachowują to, co w nim napisano, bo czas jest bliski”. Jest to pierwsze z siedmiu błogosławieństw ogłoszonych w Księdze Objawienia. W każdym z nich powtarza się słowo makarios. W wersecie trzecim mamy błogosławieństwo dla czytającego. W Objawieniu 14:13 mamy błogosławieństwo dla umarłych: Objawienie 14:13: „I usłyszałem głos z nieba, który mówił: Napisz: Błogosławieni odtąd umarli, którzy umierają w Panu! Tak — mówi Duch — aby odpoczęli od swoich trudów, bo ich uczynki idą za nimi”. Ci, którzy umrą w trakcie tych wydarzeń, nie będą musieli doświadczać tego, co nastąpi później. „Być nieobecnym w ciele” oznacza „Być obecnym u Pana”. W 16 rozdziale Objawienia mamy błogosławieństwo dla tych, którzy oczekują powrotu Jezusa Chrystusa. Czy oczekujesz powrotu Jezusa Chrystusa? Czy może tak bardzo pochłonęły nas sprawy tego świata, że nasze oczy przestały być skierowane ku niebu, gdzie powinny być?
Kolejne błogosławieństwo znajdujemy w Objawieniu 19:9. Dotyczy ono uczestników uczty weselnej Baranka: Objawienie 19:9: „I powiedział do mnie: Napisz: Błogosławieni ci, którzy zostali zaproszeni na ucztę weselną Baranka. I powiedział mi: To są prawdziwe słowa Boga”.
Następne błogosławieństwo znajdujemy w Objawieniu 20:6. Dotyczy ono tych, którzy mają udział w pierwszym zmartwychwstaniu: Objawienie 20:6: „Błogosławiony i święty ten, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad nimi druga śmierć nie ma władzy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z Nim królować przez tysiąc lat”.
Kolejne błogosławieństwo dla czytającego znajdujemy w Objawieniu 22:7 – Objawienie 22:7: „A oto przychodzę wkrótce. Błogosławiony ten, który zachowuje słowa proroctwa tej księgi”.
Następne błogosławieństwo dotyczy tych, którzy mają udział w drzewie życia w stanie wiecznym. Znajdujemy je w Objawieniu 22:14 – Objawienie 22:14: „Błogosławieni ci, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa życia i mogli wejść przez bramy do miasta”.
Siedem błogosławieństw. Siedmiokrotne powtórzenie słowa makarios. Zwróćcie uwagę na liczbę siedem. Będziesz ją widzieć bardzo często w tej księdze. Charles Ryrie mówi: „Liczba siedem pojawia się w tej księdze pięćdziesiąt cztery razy i występuje częściej niż jakakolwiek inna liczba. Jest związana z dopełnieniem, wypełnieniem i doskonałością”. W Księdze Objawienia mamy siedem kościołów, siedem duchów, siedem świeczników, siedem gwiazd, siedem pieczęci na zwoju, siedem rogów i siedem oczu Baranka, siedmiu aniołów, siedem trąb, siedem grzmotów, siedem głów smoka, siedem głów bestii, siedem złotych czasz, siedmiu królów i tak dalej, i tak dalej. Oczywiście kiedy myślimy o liczbie siedem, przypomina nam się tydzień stworzenia. Bóg doprowadził całe dzieło stworzenia do końca w ciągu sześciu dni, a siódmego dnia odpoczął. Ten sam motyw widzimy w Księdze Objawienia, gdzie Bóg niejako zbiera całą historię odkupienia w jedną całość. Dopełnienie!
Jeśli nie znasz Księgi Objawienia, nie wiesz, jak kończy się cała historia. Nie wiesz, w jaki sposób tematy pojawiające się już na samym początku Biblii znajdują swoje ostateczne rozwiązanie. Jak zostanie rozwiązany problem grzechu? Jak zostanie rozwiązana kwestia szatana? Jak zostanie rozwiązana kwestia narodu izraelskiego? Jak zostanie rozwiązana kwestia Kościoła Jezusa Chrystusa? Skąd moglibyśmy wiedzieć te rzeczy, gdyby nie to Boże objawienie, w którym poznajemy dopełnienie wszystkiego? Bez znajomości Księgi Objawienia odcinacie się od wiedzy o tym, jak wszystkie sprawy znajdują swoje ostateczne wypełnienie w Bogu. Ale zwróć uwagę na werset trzeci:
„Błogosławiony ten, który czyta, i ci, którzy słuchają słów tego proroctwa i zachowują to, co w nim napisano, bo czas jest bliski”. Objawienie 1:3
Ale na czym dokładnie polega to błogosławieństwo? Dwieście siedemdziesiąt osiem z czterystu czterdziestu wersetów Księgi Objawienia zawiera aluzje do Starego Testamentu. Aby zrozumieć Księgę Objawienia trzeba studiować Stary Testament i również resztę Biblii, ponieważ pozostałe księgi przedstawiają tematy, które znajdują swoje ostateczne rozwiązanie w Księdze Objawienia. Stajemy się wtedy uczniami całej Biblii, wszystkich sześćdziesięciu sześciu ksiąg, wtedy tematy Księgi Objawienia nagle zaczęły nabierać sensu. Może zainteresowanie tą księgą sprawia, że człowiek musi stać się uczniem całej Biblii? Innym aspektem tego błogosławieństwa jest to, że wiemy, dokąd zmierza ten świat. Nie musisz żyć w strachu i niepokoju z powodu najnowszego konfliktu na Bliskim Wschodzie, kolejnych wahań ceny złota, stóp procentowych, sytuacji gospodarczej czy następnego cyklu wyborczego. Możesz podchodzić do tego wszystkiego ze spokojem, ponieważ wiecie, dokąd zmierza cała historia. Nie musicie żyć w strachu ani być sparaliżowani lękiem przed przyszłością. Tak wielu ludzi żyje w strachu z powodu najnowszych nagłówków, które czytają w internecie. Nie jestem przeciwny śledzeniu wiadomości. Ale uważam, że powinniśmy interpretować te wiadomości przez pryzmat Słowa Bożego. To przynosi niezwykły spokój. Panika i niepokój zaczynają znikać z naszego życia, ponieważ wiemy, dokąd wszystko zmierza. Właśnie to nazywam zapomnianym błogosławieństwem. Bóg obiecuje błogosławieństwo tym, którzy stają się uczniami tej księgi. Ale przyjrzyj się bardzo uważnie Objawieniu 1:3:
„Błogosławiony ten, który czyta, i ci, którzy słuchają słów tego proroctwa i zachowuje to, co w nim napisano, bo czas jest bliski”.
Błogosławieństwo nie jest przeznaczone dla tych, którzy wyłącznie czytają i słuchają. Błogosławieństwo jest dla tych, którzy przestrzegają tego, co zostało napisane. Jest to część łańcucha przekazywania objawienia. Od Ojca do Syna, od Syna do anioła, od anioła do Jana, od Jana do księgi. A do kogo zostaje wysłana ta księga? Do poszczególnych angelos, czyli posłańców siedmiu kościołów. Objawienie 2:1 mówi: „Do anioła kościoła w Efezie napisz…”. Innymi słowy, księga miała ostatecznie zostać przekazana aniołowi kościoła w Efezie oraz aniołom pozostałych sześciu kościołów. I wierzę, że słowo angelos w tym miejscu — nie w pierwszym odniesieniu do anioła w łańcuchu przekazywania objawienia, ale w drugim — oznacza kaznodzieję lub pastora. Jan Chrzciciel również został nazwany w greckim tekście Ewangelii Mateusza 11:10 słowem angelos. Nie oznacza to, że był dosłownym aniołem, lecz że był posłańcem, kaznodzieją. Mateusza 11:10: „To jest ten, o którym napisano: OTO JA POSYŁAM MOJEGO POSŁAŃCA PRZED TOBĄ, KTÓRY PRZYGOTUJE TWOJĄ DROGĘ PRZED TOBĄ”.
Kiedy więc bardzo uważnie przyjrzymy się temu wersetowi, zobaczymy, że błogosławieństwo jest obiecane tym, którzy odczytują księgę swoim zgromadzeniom. Rozumiem przez to pastorów poszczególnych kościołów Azji Mniejszej. Odczytywaniu towarzyszyło również objaśnianie tekstu. Objaśnianie oznacza wyjaśnianie jego znaczenia i wskazywanie, jak należy je zastosować. Czy apostoł Paweł nie powiedział Tymoteuszowi, który również przebywał w Efezie: „Dopóki nie przyjdę, zajmuj się publicznym czytaniem Pisma, napominaniem i nauczaniem” 1 Tymoteusza 4:13. Właśnie to powinien robić pastor. Właśnie to powinien robić kaznodzieja. Powinien czytać, wykładać lub wyjaśniać oraz wskazywać praktyczne zastosowanie. Kiedy ta służba była wykonywana w ramach łańcucha przekazywania Objawienia, ludzie w Efezie i pozostałych kościołach słyszeli te słowa. Następnie mieli ich przestrzegać i stosować je w swoim życiu. W rezultacie całe zgromadzenie w Efezie i innych miejscach otrzymywało błogosławieństwo. Było to coś w rodzaju nabożeństwa: Odczytywanie, wyjaśnianie i zastosowanie skierowane do słuchacza. Słuchacz słyszy i stosuje to, czego się nauczył. Jest to niezwykle ważne, ponieważ wielu ludzi uważa, że cała duchowość sprowadza się do słuchania lub czytania. Ale Biblia mówi inaczej. Błogosławieństwo przychodzi do człowieka, który stosuje w swoim codziennym postępowaniu i codziennym życiu to, czego się uczy. Nie myśl, że otrzymasz Boże błogosławieństwo tylko dlatego, że zapełnisz swój notatnik informacjami, a umysł wszelkiego rodzaju interesującymi szczegółami. Nie stąd pochodzi błogosławieństwo. Przychodzi ono przez posłuszeństwo i praktyczne zastosowanie. Przychodzi wtedy, gdy pozwalamy Duchowi Świętemu działać w tych dziedzinach naszego życia, które mogą nie być zgodne z wolą Boga. Duch Święty, poprzez zastosowanie Słowa Bożego, mówi nam: „To musi się zmienić dzięki mojej mocy!”. A my odpowiadamy Panu: „Nie wiem, jak mam zmienić ten nawyk albo ten stan umysłu, ten sposób myślenia, w którym utknąłem. Ale jestem gotów się uczyć. Jestem gotów poddać się Twojemu prowadzeniu i Twojej mocy, aby się zmienić”. Właśnie takie życie jest błogosławione.
Jezus w Ewangelii Jana 13:17 mówi: „Jeśli to wiecie, błogosławieni jesteście, gdy to czynicie”. Wiedza nigdy nie miała być ostatnim etapem naszego duchowego wzrostu. Miała być pierwszym krokiem. Wiedza musi prowadzić do praktycznego zastosowania. Wiedza musi przekształcić się w mądrość, czyli wiedzę zastosowaną w praktyce. Jest wielu ludzi, którzy posiadają ogromną wiedzę, ale bardzo mało mądrości, ponieważ nigdy nie zastosowali tego, czego się nauczyli. W rezultacie nigdy nie doświadczyli Bożego błogosławieństwa. I zachęcam cię, abyś w miarę studiowania tej księgi pozwolił Księdze Objawienia dokonywać takiego dzieła w twoim sercu. List Jakuba 1:22–24 ujmuje to w następujący sposób: „Bądźcie wykonawcami słowa, a nie tylko słuchaczami, którzy oszukują samych siebie. Jeśli bowiem ktoś jest słuchaczem słowa, a nie jego wykonawcą, podobny jest do człowieka, który przygląda się swojej naturalnej twarzy w lustrze. Bo gdy tylko przyjrzał się sobie i odszedł, natychmiast zapomniał, jak wyglądał”. Wzrost w życiu chrześcijańskim, postęp w życiu chrześcijańskim i dojrzewanie w życiu chrześcijańskim wynikają z praktycznego zastosowania prawdy. Prawda, czyli wiedza, staje się mądrością.
Zwróc uwagę teraz na słowo „proroctwo” w wersecie trzecim:
„Błogosławiony ten, który czyta, i ci, którzy słuchają słów tego proroctwa i zachowują to, co w nim napisano, bo czas jest bliski”. Objawienie 1:3
Słowo „proroctwo” jest ważniejsze niż myślisz. Dlaczego? Kiedy oglądamy History Channel, A&E albo program Tajemnice Biblii, pojawia się jakiś człowiek z doktoratem z Harvardu i mówi: „Księga Objawienia jest literaturą apokaliptyczną”. I powtarzają to bez końca: „To literatura apokaliptyczna”. Ale czym właściwie jest literatura apokaliptyczna? O czym oni w ogóle mówią? Powiem wam dokładnie, co robią. Porównują Księgę Objawienia z wieloma innymi nienatchnionymi księgami, z których wiele wymieniłem na ekranie, a które powstały mniej więcej w tym samym okresie. I próbują przekonać was, że nie możecie interpretować Księgi Objawienia dosłownie, ponieważ w taki sposób nie interpretuje się pozostałych ksiąg apokaliptycznych. Będą więc wyśmiewać tych z nas, którzy chcą trzymać się dosłownej interpretacji Księgi Objawienia. Mówią: „Jak można dosłownie interpretować siedem głów smoka? Albo siedem głów bestii?”. Ale zobaczysz, że wszystkie symbole w Księdze Objawienia można zidentyfikować. A kiedy już je zidentyfikujesz, istnieje sposób, aby odkryć, do czego każdy symbol się odnosi i co oznacza. Z Księgi Daniela wiemy, że Złota głowa oznacza Babilon. Pierś i ramiona ze srebra oznaczają Medo-Persję i tak dalej. Za każdym symbolem kryje się określone odniesienie. Ale ci uczeni starają się zamieszać nam w głowach. Próbują przekonać, że Księgi Objawienia nie należy rozumieć dosłownie, ponieważ przecież wszyscy wiedzą, że księgi apokaliptyczne nie są dosłowne. Zwróćcie uwagę na wypowiedź Briana McLarena, jednego z przywódców ruchu wyłaniającego się Kościoła, zwanego „emergent church”: <<„Księga Objawienia jest przykładem popularnego gatunku literackiego starożytnego judaizmu, znanego dzisiaj jako żydowska literatura apokaliptyczna”.>> Brzmi bardzo naukowo, prawda? <<„Próba czytania jej bez zrozumienia tego gatunku przypominałaby oglądanie Star Treka albo innego programu science fiction z przekonaniem, że jest to dokument historyczny. Zamiast być księgą o odległej przyszłości, staje się sposobem mówienia o wyzwaniach bezpośredniej teraźniejszości”.>> Widzisz, co właśnie zrobił? Wziął całą Księgę Objawienia, która dotyczy jeszcze przyszłych wydarzeń, i przeniósł ją do teraźniejszości, a także do przeszłości. Odrzuca dosłowną metodę interpretacji. Uważa, że ma do tego prawo, ponieważ Księga Objawienia jest przecież literaturą apokaliptyczną. Kierunek, w którym zmierzają ci ludzie, jest następujący: Ewangelie interpretują według jednej zasady, ale kiedy dochodzą do proroctw, stosują zupełnie inną zasadę interpretacji. Ja odrzucam takie podejście. Wierzę, że tę samą dosłowną metodę interpretacji, którą stosujemy do pozostałych części Biblii, w tym do Listu do Rzymian, należy stosować również do Księgi Objawienia. W Księdze Objawienia jest to po prostu trudniejsze, ponieważ występuje w niej znacznie więcej symboli. Ale kiedy zrozumie się zasady interpretacji, można zrozumieć, czym są te symbole i co oznaczają. Nie zamierzam zmieniać metody interpretacji ani o jotę podczas studiowania tej księgi. Księga Objawienia została natchniona przez Boga. Pozostałe księgi apokaliptyczne nie były natchnione. Księga Objawienia przepowiada przyszłość. Żadna z tamtych ksiąg apokaliptycznych tego nie robi. Udają one, że zostały napisane w przeszłości, ale w rzeczywistości opisują historię, zamiast przepowiadać przyszłość. I moglibyśmy dalej wymieniać te różnice. Jan nigdy nie mówi, iż Księga Objawienia jest literaturą apokaliptyczną. Nazywa ją apokalypsis, czyli odsłonięciem, objawieniem. Ale nie mówi przez to, że należy ona do gatunku literatury apokaliptycznej. Jeśli chcesz zrozumieć literacki charakter Księgi Objawienia, Jan sam mówi wam, czym ona jest, właśnie w wersecie trzecim. Jest to „proroctwo”. Proroctwo jest historią przedstawioną z wyprzedzeniem. Jego celem jest wywołanie moralnej przemiany w ludziach. I właśnie do tego Jan dąży w Księdze Objawienia.
W wersecie trzecim mówi: „Bo czas jest bliski”. Co to oznacza? Że wszystko musiało się wypełnić w pierwszym wieku? Wcale nie! Słowo „bliski”, czyli engys, oznacza tutaj możliwość wydarzenia się czegoś w każdej chwili. Jest to wyraz nieustannego oczekiwania, które przenika całą tę księgę, a nie stwierdzenie, że wydarzenia musiały nastąpić w pierwszym wieku. Przejdźmy teraz do autora. Zwróć uwagę na Objawienie 1:4. Autorem jest Jan. Jego imię znajdujemy na początku czwartego wersetu.
Objawienie 1:4: „Jan, do siedmiu zborów, które są w Azji: Łaska wam i pokój od tego, który jest i który był, i który ma przyjść, i od siedmiu duchów, które są przed jego tronem”
Czasami szybko przechodzimy nad imieniem Jan w czytanym tekście, zapominając o tym, czego Pan dokonał w życiu Jana. Jan był człowiekiem tak bardzo opanowanym przez nienawiść, do tego stopnia, że kiedy Jezus i Jego uczniowie weszli do pewnej samarytańskiej wioski, jak opisuje to Ewangelia Łukasza 9:51–56, a jej mieszkańcy odrzucili ich przesłanie, Jan powiedział: „Panie, czy nie powinniśmy sprowadzić ognia z nieba i zniszczyć tych ludzi?”: Łukasza 9:51–56: „Gdy zbliżał się czas Jego wniebowzięcia, postanowił udać się do Jerozolimy. I wysłał przed sobą posłańców. Ci poszli i weszli do pewnej wioski samarytańskiej, aby przygotować Mu miejsce. Lecz mieszkańcy nie przyjęli Go, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Gdy Jego uczniowie, Jakub i Jan, zobaczyli to, powiedzieli: «Panie, czy chcesz, abyśmy rozkazali ogniowi zstąpić z nieba i pochłonąć ich?». Lecz On odwrócił się i zgromił ich, mówiąc: «Nie wiecie, jakiego ducha jesteście. [56] Syn Człowieczy nie przyszedł bowiem zatracać ludzkich dusz, lecz je zbawić». I udali się do innej wioski”. A jednak kim stał się Jan? Stał się apostołem miłości. Bóg działał w życiu Jana w tak szczególny i celowy sposób, że Jan stał się znany jako człowiek miłości. Jak Jezus tego dokonał? Jak można przemienić człowieka pełnego gniewu w człowieka pełnego miłości? Otóż w Ewangelii Jana znajdujemy pewną małą wskazówkę. Jan nigdy nie wymienia tam swojego imienia, lecz nazywa siebie „uczniem, którego Jezus miłował”. Jan nie rozumiał wszystkiego, co można było wiedzieć o Jezusie, ale wiedział jedno: był kochany przez Jezusa Chrystusa. Był bezwarunkowo akceptowany przez Jezusa, Baranka Bożego. Kiedy uświadomimy sobie, że jesteśmy bezwarunkowo akceptowani przez Boga, łatwiej jest nam przestać mieć pretensje do innych ludzi. Łatwiej jest akceptować innych. Jeśli więc dzisiaj zmagasz się z goryczą i gniewem wobec kogoś, chciałbym po prostu zachęcić cię do jednego: zanurz się w Bożej miłości, w świadomości bezwarunkowej akceptacji ze strony Boga, którą mamy, będąc „w Chrystusie”. A w miarę jak wzrastamy w tej świadomości, łatwiej jest nam doświadczać spokoju i pokoju w naszych osobistych relacjach. Nie sądzę, aby Jan nauczył się tej lekcji z dnia na dzień. Myślę, że była to cecha, która stopniowo rozwijała się w jego charakterze, i że Jezus potrzebował około sześćdziesięciu lat, aby doprowadzić Jana do takiej przemiany. Między wcieleniem Chrystusa a wydarzeniami, o których tutaj czytamy, upłynęło sześćdziesiąt lat. Jan napisał pięć ksiąg Nowego Testamentu: Ewangelię Jana, Pierwszy List Jana, Drugi List Jana, Trzeci List Jana oraz Księgę Objawienia. Jan był człowiekiem, nad którym Bóg nieustannie pracował. Przypominał bryłę gliny na kole garncarskim, którą Pan wciąż pięknie kształtował, pracując nad jego życiem i charakterem. I tak Jan stał się człowiekiem miłości, stopniowo odchodząc od nienawiści, gniewu i wrogości.
W wersecie czwartym czytamy:
„Jan do siedmiu kościołów, które są w Azji”.
Wiemy już, kim są adresaci tej księgi: siedem kościołów Azji Mniejszej, które zmagały się z trudnościami. Azja jest rzeczywistym fizycznym miejscem. W rzeczywistości, każde miejsce geograficzne wspomniane w Księdze Objawienia należy rozumieć dosłownie. Dlaczego jest to ważne? W pewnym momencie dojdziemy do siedemnastego rozdziału Księgi Objawienia i natrafimy tam na miasto o nazwie Babilon. A większość chrześcijańskiego świata będzie próbowała was przekonać, że Babilon nie oznacza Babilonu. Że Babilon oznacza Rzym. Że Babilon oznacza Jerozolimę. Inni twierdzą, że chodzi o Las Vegas, San Francisco albo Waszyngton. Nie twierdzę, że te miasta nie przypominają pod pewnymi względami Babilonu. Ale nie w taki sposób przedstawiana jest geografia w Księdze Objawienia. Babilon oznacza Babilon! A gdzie znajduje się Babilon? W Iraku. To właśnie tam, w dniach ostatecznych, będzie znajdowała się główna stolica Antychrysta.
I na zakończenie zajmiemy się jeszcze jednym elementem czwartego wersetu — pozdrowieniem. Zwróć uwagę na to, co Jan mówi w wersecie czwartym: „Łaska wam i pokój”. Jan pisze do siedmiu kościołów w Azji: „Łaska wam i pokój...”. Czym jest łaska? Jest niezasłużoną przychylnością Boga. Przychylnością, na którą nie zasługujemy. Przychylnością, która staje się naszym udziałem dzięki temu, że zostaliśmy przyjęci przez Jezusa Chrystusa i pozostajemy z Nim w relacji. A kiedy człowiek otrzymuje łaskę, otrzymuje również pokój od Boga. Zanim człowiek zostanie zbawiony, nie ma pokoju z Bogiem. W rzeczywistości List do Rzymian 5:10 mówi, że przed zbawieniem byliśmy nieprzyjaciółmi Boga: Rzymian 5:10: „Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, tym bardziej, będąc już pojednani, zostaniemy zbawieni przez Jego życie”. Kiedy człowiek słyszy Ewangelię, słyszy o tym, czego Jezus dokonał dla niego przez swoją śmierć, pogrzebanie, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie, a następnie przyjmuje to jako darmowy dar, doświadcza czegoś, co nazywamy pojednaniem. Konflikt między grzesznym człowiekiem a świętym Bogiem zostaje zakończony. I właśnie dlatego zaufanie Chrystusowi jest najważniejszą decyzją, jaką człowiek może podjąć. Ponieważ jeśli człowiek nigdy nie zaufał Chrystusowi, nie ma ani Bożej łaski, ani pokoju z Bogiem. Pozostaje w stanie wrogości wobec Boga. A jednak Bóg tak bardzo nas kocha, że nie chce, abyśmy znaleźli się pod Jego potępieniem, dlatego posłał swojego Syna, aby poniósł karę zamiast nas. Jakie były ostatnie słowa Chrystusa przed śmiercią? „Wykonało się!”. W języku greckim jest to słowo tetelestai, które oznacza „zapłacono w całości”. Nie pozostaje już nic, co mógłbym do tego dodać. Mogę jedynie przyjąć to przez wiarę.
Tłumaczyła i opracowała Iwona Banasik.



Skomentuj