Fragment z nauczanie Johna Lennoxa pod tytułem „Abraham, przyjaciel Boga”, wygłoszonego na konferencji FOCL w Polsce.
Opracowanie i tłumaczenie Iwona Banasik; fot. Photo by Zoltan Tasi on Unsplash
Rozdział 1: Początki wieży Babel – Księga Rodzaju 11
Ten światowy plan Nimroda stanowi tło dla historii Abrama — budowa wielkiego miasta. Jest to fascynująca genealogia, ponieważ opis genealogii Sema zostaje przerwany, opis genealogii Noego zostaje przerwany i pojawia się ten krótki fragment o Nimrodzie, założycielu Babel, o którym powiedziano, że był pierwszym mocarzem na ziemi, potężnym myśliwym. Wiemy o nim stosunkowo niewiele. Historyk Józef Flawiusz uważał, że to Nimrod pobudził mieszkańców Szinearu do tak wielkiego zuchwalstwa i pogardy wobec Boga. Powiedział, że zemściłby się na Bogu, gdyby Bóg zechciał ponownie zatopić świat. Jego pomysłem było zbudowanie miasta na tyle wielkiego, aby potop, gdyby wydarzył się ponownie, nigdy nie mógł go całkowicie zatopić. W tym fragmencie Pojawia się tutaj bardzo wymowne wyrażenie: „początek jego królestwa” – werset Ks. Rdz. 10:10. Księga Rodzaju rozpoczyna się słowami: „Na początku”. To jest początek czasoprzestrzeni, wszechświata. Teraz dochodzimy do innego początku — początku świeckiego panowania.
Rozdział 2: Ideologia miasta
I to miało swój początek w mieście Babel, które było bardzo zaawansowanym projektem. Już wcześniej w Księdze Rodzaju pojawiają się wskazówki dotyczące początków cywilizacji. Powiedziano nam, że Kain zbudował miasto nazwane Henoch. A jeden z jego potomków miał szczególnie utalentowaną rodzinę, która rozwinęła rolnictwo, przemysł, muzykę i sztukę. Ci starożytni ludzie, przemieszczając się z miejsca na miejsce, mówią do siebie: „Chodźcie, wyrabiajmy cegły i wypalmy je w ogniu. Zbudujmy sobie miasto z wieżą, której szczyt będzie sięgał niebios. I uczyńmy sobie imię” – Ks. Rdz. 11:3. A słowem oznaczającym „imię” jest hebrajskie słowo „Szem”. Wszystko to dzieje się w pośrodku opisu genealogii Sema. „Uczyńmy sobie szem”. Co to oznacza? – „Jak masz na imię? Co masz na myśli?”. Poszukiwanie sensu i znaczenia jest jednym z najsilniejszych dążeń motywujących ludzkość i od tego właśnie tutaj się zaczyna. „Uczyńmy sobie imię”. Dla jakiegoś powodu byli niezadowoleni. I tutaj chodzi o wyrobienie sobie imienia poprzez wykorzystanie zaawansowanej, wyrafinowanej ludzkiej technologii. Jesteśmy teraz już w samym środku XXI wieku. Harvey Cox w swojej przełomowej książce „The Secular City” (Świeckie miasto), napisanej w 1965 roku, mówi: „W naszych czasach świecka metropolia stanowi zarówno wzorzec naszego wspólnego życia, jak i symbol naszego spojrzenia na świat”.
Rozdział 3: Współczesne drapacze chmur i pycha
Leon Kass powiedział: „Babel jest nową ideą w Księdze Rodzaju. Jest ponownym zdefiniowaniem tego, co oznacza człowieczeństwo. I miasto takie właśnie zadanie spełnia”. Jak powiedział kiedyś Francis Schaeffer: czym jest miasto i jakie jest jego znaczenie? Ponieważ oczywiście ogromna część ludności ziemi mieszka obecnie w miastach, prawda? I wielkie wieże. Czy zauważyliście, jak narody rywalizują ze sobą o to, kto zbuduje największą rzecz sięgającą nieba? Fascynujące, prawda? Philip Nobel, pisząc w „The American”, stwierdził, że najbardziej pierwotną motywacją do budowania drapaczy chmur jest zaznaczenie swojego miejsca, oznaczenie ziemi, pokazanie, jak twoja potęga może zmienić świat zarówno fizycznie, jak i psychologicznie. Nic nie mówi wyraźniej: „Jestem panem wszechświata” niż wzniesienie wysokiego budynku. A jeśli może być wyższy od wszystkich pozostałych, tym lepiej.
Przed powstaniem Petronas Towers nikt nie wiedział, gdzie znajduje się Kuala Lumpur. Drapacze chmur buduje się, aby tworzyć miejsce. Buduje się je, aby zarabiać pieniądze. Ale buduje się je również po to, aby coś zamanifestować. A kiedy w 2030 roku lub wcześniej powstanie nasza prawdziwa wieża o wysokości jednej mili, jedno jest pewne. Za finansowaniem, za armią robotników, inżynierów i architektów będzie stało ogromne ego — osobiste, korporacyjne albo narodowe — wciąż domagające się, aby jego podobizna została wyryta w chmurach. A ideologia współczesnego drapacza chmur jest ideologią starożytnego Babilonu: tożsamość, osiągnięcia technologiczne, sprawność, przesuwanie granic, ostentacyjne demonstrowanie bogactwa i władzy, sięganie ku niebu, chwytanie się nieśmiertelności.
Rozdział 4: Boży sąd i ograniczenie
Wieża-ziggurat w Babilonie nazywała się Etemenanki — dom fundamentu nieba i ziemi. Miała ona połączyć miasto z kosmosem na poziomie racjonalnego poznania poprzez obserwację gwiazd i próby przewidywania pór roku, ale również poprzez próbę sięgnięcia niebios i kontrolowania ich mocy. Czy rozpoznajesz tę motywację? Ironia polega na tym, że później w Piśmie czytamy, iż jedyną rzeczą w Babilonie, która sięgnęła nieba, były jego grzechy (Obj. 18:5, Jer. 51:9). Starożytna wieża wznosiła się ku niebu. Ale Księga Rodzaju zawiera piękny, ironiczny komentarz: Bóg musiał zejść na dół, aby zobaczyć, co oni budowali. Nie sięgała więc zbyt wysoko. Bóg musiał zejść w dół. Między Bogiem a ich osiągnięciem istniała niemożliwa do pokonania przepaść. I musimy o tym głośno mówić, ponieważ im wyżej wznoszą się drapacze chmur, tym mniej, jak sądzą, pozostaje miejsca dla Boga, ponieważ wydaje im się, że Bóg mieszka w przestrzeni pomiędzy wysokością drapacza chmur a wymiarem nieba. A Bóg w przejmujący sposób skomentował ich możliwości: „Nic nie będzie dla nich niemożliwe”. Co to oznacza? Czy oznacza to, że projekt jest możliwy do zrealizowania, ale Bóg nie pozwoli, aby do tego doszło? Spójrzmy więc, co Bóg tutaj robi. Nie niszczy miasta. Zmienia ich mowę.
Rozdział 5: Abram i znaczenie pochodzące od Boga
Język odgrywa niezwykle ważną rolę w Księdze Rodzaju. To Swoim słowem Bóg wszystko stworzył. Bóg przemówił do nich. Swoim słowem określa moralność i relacje. A teraz Bóg robi coś, co powoduje pomieszanie ich języka, ponieważ język mowy tworzy jedność i wspólnotę. Jest fundamentem porządku. A bez wspólnego języka wspólny projekt budowlany upada. Jak wiemy, nawet w Europie brak wspólnego języka powoduje wszelkiego rodzaju nieporozumienia i udaremnia dążenia do powszechnej kontroli. Znaczenie miasta — czy wszystko w nim może być złe? Wielu z was pracuje w miastach i zawdzięczamy miastu rozwój miliona iPhone’ów znajdujących i całą resztę. Jesteśmy wdzięczni za istnienie „miasta”.
Następujące stwierdzenie jest kluczowe. Bóg przemawia do człowieka imieniem Abram i mówi: „Opuść swój kraj i swoich krewnych, a uczynię z ciebie wielki naród”. Ale potem mówi: „Uczynię wielkim twoje imię” – Szem. Twoje szem — uczynię wielkim. I właśnie o to chodzi. To właśnie jest to przesłanie.
Rozdział 6: Walka o znaczenie
Jest to coś absolutnie fundamentalnego, ponieważ albo próbuję uczynić wielkim własne imię, albo pozwalam Bogu uczynić moje imię wielkim. Skąd czerpię swoje znaczenie? Czy znaczenie jest czymś, co tylko my — i wyłącznie my — możemy stworzyć, jak sądzono o tym w Babel? Abram zostaje wezwany, aby zaufać Bogu w kwestii jego znaczenia. I w każdym z nas może toczyć się wewnętrzna walka. Podczas konferencji widzimy chodzących wokół ludzi, których uważamy za wielkie nazwiska. Cóż, być może tak jest, ale musimy uważać na taki sposób mówienia? Ponieważ możemy zacząć czuć się mało znaczący, a wtedy pojawia się presja, aby rywalizować. Posłuchajcie grupy wpływowych ludzi rozmawiających ze sobą, a możecie zauważyć, jak subtelnie, gdzieś w tle, ustala się hierarchia. Ludzie przepychają się, a ponieważ ja szukam swojego znaczenia i ty szukasz swojego znaczenia, moje poczucie znaczenia czasami sprawia, że podnoszę swoją wieżę trochę wyżej niż twoją. Właściwie nawet nie już widzę twojej. A ty też nie widzisz już mojej, ponieważ uważasz, że twoja wieża jest wyższa od mojej. I może to prowadzić do wielu zranień i bólu. Jeśli właśnie od tego Abram został wybawiony, to musi to być czymś realnym i ważnym. A jeśli jest to sedno diagnozy przedstawionej w Piśmie — że Abram wychodzi z takiego środowiska, to znaczy, że Bóg próbuje usunąć to środowisko z niego. Możemy być pewni, że sposób, w jaki budujemy nasze życie, oraz sposób, w jaki poszukujemy swojego znaczenia, ma absolutnie fundamentalne znaczenie.
Mówi się teraz, że wchodzimy w erę inteligentnego miasta. I brzmi to absolutnie fascynująco. Co jest w tym złego? I co jest złego w używaniu swojego umysłu do rozwijania tych rzeczy? Absolutnie nic. Nie ma nic złego w używaniu umysłu i ufaniu Bogu. Wszystko jest natomiast nie tak, kiedy ufamy umysłowi, a próbujemy używać Boga. I to jest ta różnica rzeczy.
Rozdział 7: Opowieść o dwóch miastach
Czy zatem Bóg nie lubi miast? Czy takie jest przesłanie?
Bóg jest bardzo zainteresowany miastami. Jest to coś, czego nie dowiadujemy się ze Starego Testamentu, ale jest to analiza motywacji Abrama przedstawiona w Nowym Testamencie. Znajduje się to w 11 rozdziale Listu do Hebrajczyków: „Abraham oczekiwał bowiem miasta mającego fundamenty, którego projektantem i budowniczym jest Bóg”. Następnie autor przechodzi do pozostałych patriarchów i mówi: „Bóg nie wstydzi się być nazywany ich Bogiem, przygotował bowiem dla nich miasto”. Bóg zdecydowanie jest za miastami. Ale zauważycie, że w ostatniej księdze Biblii znajdują się dwa miasta, prawda? Jest Babilon Wielki — i jest Nowe Jeruzalem. Oczywiście nie jest to przypadek, ponieważ w pewnym sensie Biblia jest opowieścią o dwóch miastach. I nie chodzi tu o to, w którym mieście mieszkasz. Chodzi o to, dla którego miasta żyjesz. Daniel mieszkał w Babel, w Babilonie. Abram je opuścił. Ale tajemnicą życia Daniela było to, że żył dla miasta, które ma konkretne fundamenty.
Rozdział 8: Fundamenty wiary
Czy zauważyłeś, że w opisie Babel cała uwaga skupiona jest na fundamentach? Było miasto i wieża. A my tak bardzo myślimy o wieży, że zapominamy, iż miała ona fundamenty. Czy chodzi o rodzaj cegieł, kamienia, stali albo plastiku? Nie, oczywiście, że nie. W świecie starożytnym, podobnie jak we współczesnym, miasta reprezentują ideologie. Kiedyś używaliśmy tego sposobu wyrażania się w radiu. Już tego nie robimy. Ale kiedy byłem młody, słuchałem radia i brzmiało to mniej więcej tak: „Moskwa mówi…”, „Waszyngton odpowiedział…”, „Paryż robi…” Używano stolicy danego kraju jako metafory ideologii miasta, filozofii, która za nim stoi. Musimy więc zadać sobie pytanie: jaka ideologia stoi za Babel? To znaczy: na jakich intelektualnych, moralnych i duchowych fundamentach zostało ono zbudowane?
To jedna strona tego zagadnienia, a druga strona to:
A jeśli Bóg przygotował miasto, to jakie są jego fundamenty? Abraham oczekiwał miasta, które miało konkretne fundamenty. Według Listu do Hebrajczyków, Abraham wiedział o fundamentach, a nie tylko o samym mieście.
Pierwszym i największym fundamentem, którego całkowicie brakowało w Babel, było zaufanie Bogu jako fundamentowi życia, sensu i znaczenia. A życiowa podróż polegała na podążaniu za Bogiem, kiedy Bóg powiedział: „Przyjdź”, i wezwał tego człowieka, aby opuścił tamto miasto i jego fundamenty — nie po to, aby porzucić ideę miasta, lecz aby zacząć myśleć o zupełnie nowym rodzaju miasta, o zorganizowanym życiu, ale zorganizowanym wokół podstawowych zasad, jak zaufanie Bogu.